Ile razy już to słyszałaś? „Żyj tu i teraz. Odpuść. To tylko twoje przywiązania.”
Jakby ktoś nieustannie polewał cię zimną wodą z rozwojowego wiadra. Taki duchowy śmigus-dyngus – ale na poważnie, bo na szali jest przecież oświecenie. Robisz więc wszystko aby wciąż równać do „wysokich wibracji”.
I stoisz potem zmarznięta, sparaliżowana w tłumie tych uśmiechniętych ludzi. Boisz się powiedzieć co myślisz, za czymś mocno stanąć. Wnosić to, co jest naprawdę ważne. Bo to już „przywiązanie”. Bo to już „oczekiwanie”. A przecież nie wolno. Bo znów spadnie na ciebie kubeł wody zimnej duchowej poprawności.
Czuję na to gniew.
A ty?
Moje czucie mówi mi, że to „tu i teraz” stało się czymś w rodzaju duchowego narkotyku. Odurzenia.
Nie chodzi już o prawdziwą obecność. Chodzi o ucieczkę.
To marzenie o permanentnym byciu w stanie ego-dziecka – tam, gdzie nie ma konsekwencji. Gdzie liczy się tylko to, co przyjemne, natychmiastowe, łatwe. Gdzie wszystko, co trudne, jest „negatywne”, więc trzeba to odciąć, wyciszyć, „odpuścić”.
To nie rozwój. To znieczulanie. Duchowe otępienie pod przykrywką lekkości.
Jesteśmy istotami zakorzenionymi w czasie. Nasze ciała, emocje i nawyki niosą ślady tego, co było. Gdy ktoś powie coś niemiłego i ty poczujesz na to złość – to często nie jest odpowiedź na teraz, ale echo czegoś, co wydarzyło się dawno temu. Kiedyś, gdy nikt cię nie usłyszał. Gdy musiałaś zniknąć, żeby przetrwać. Gdy byłaś cicho, bo „nie wypadało” się złościć.
To, co dziś cię odpala, jest bramą. Zachętą, by zajrzeć głębiej. Uznać zepchnięte.
Przetransformować to, co utknęło. Doczuć do końca.
Bo twoje "tu i teraz” składa się z nieskończonej liczby dawnych wersji ciebie. I jeśli nie wejdziesz z nimi w dialog, one będą automatycznie reagować za ciebie. Wciąż na nowo.
Z drugiej strony – przyszłość nie jest pusta. Każda decyzja, każde słowo, każdy gest – rozchodzi się falami. Kształtuje rzeczywistość. Twoją i cudzą. Twoje wybory mają znaczenie, które wykracza poza twoje osobiste życie. Wiesz o tym np. gdy wychowujesz swoje dzieci. A czy możesz spojrzeć szerzej? Jak jesteśmy ze sobą spleceni, jak wpływamy na siebie na wzajem, jak tworzymy jedną tkankę życia. Czy ta kultura, którą wytwarzasz/wytwarzamy właśnie teraz prowadzi nas w przyszłość, która wspiera Życie?
A co, jeśli twój gniew też ma sens?
Jeśli nie jest przeszkodą, lecz płomieniem, który ma coś zapalić? Może to właśnie on jest iskrą Wielkiej Zmiany?
Zapraszam cię do myślenia w kategoriach Głębokiego Czasu.
To nie znaczy, że masz porzucić obecność. Przeciwnie – chodzi o obecność pełniejszą. Obecność dorosłego stanu ego. Obecność, która patrzy z szerokiej perspektywy na przeszłość i przyszłość, bierze za nie odpowiedzialność.
Zapraszam Cię aby zamiast kultu “tu i teraz” wejść w kontakt z rzeczywistością doświadczalną czyli z informacjami z teraźniejszości, które niosą Ci ważne informacje. I odkrywać chwila po chwili ich sens i ważność w szerokiej perspektywie Jakości, które są Ważne.
Jest moment decyzji i wyboru. Pomiędzy przeszłością, która prosi o uzdrowienie, a przyszłością, która czeka na twoje działanie. Świadomy Gniew to branie odpowiedzialności i kreowanie zmiany dla świata, o które woła, nie tylko twoje, serce.
Komentarze