Pod moim blokiem od rana ryczą silniki. Ubrany w roboczy strój gościu z obojętną miną, siedząc na wielkiej maszynie, masakruje stokrotki. Wyglądam przez okno dłużej niż zwykle. Czuję smutek po tej stracie. Morderstwo wiosny.
Uwielbiam, jak moje oczy prześlizgują się po powierzchni tych małych, drobnych istot wyrastających z ziemi, jak błądzę między ich liśćmi, witam się ich imionami. O, tu Bluszczyk, tu Krwawnik. Dobrze Was widzieć.
Pasję dzielę z synem. Błąkamy się po osiedlu i zbieramy okazy. On mówi, że jest zielarzem i zrobimy w domu miksturę. Po prostu chodzimy, zachwycamy się tym, co jest. Lubię taki nasz wspólny czas. A teraz – tylko kikuty naszych towarzyszy w tej zabawie.
Stoję więc dalej. Woda na herbatę się gotuje. A ja, po fali smutku, zaczynam czuć złość. Moją piękną Złość.
Który to już rok, że koszenie zaskoczyło wiosnę? Który to już rok, że tak mnie to uderza w serce? Który to już rok, gdy przez kilka dni chodzę i narzekam (na spółdzielnię, ludzi, świadomość ekologiczną decydentów)?
Tym razem pozwalam się temu Gniewowi przejawić. Objąć mnie w pełni – klarownością, sprawstwem i motywacją do zmiany tego, co widzę, że nie działa.
Siadam do kompa. Proszę Chata o wygenerowanie pisma do spółdzielni dotyczącego koszenia – ten pięknie podaje argumenty dotyczące bioróżnorodności, wskazuje na kwestie ekonomiczne tej praktyki i zwraca się do zarządu o jej uzasadnienie, przedstawienie planu koszenia oraz włączenie mieszkańców w dialog w tej sprawie. Pismo jest dobre. Jeszcze kilka poprawek, dodaję swoje dane i wysyłam na adres sekretariatu. Nie zajmuje to więcej niż 10 minut.
Mój Gniew mówi mi, jakiego świata chcę, i pozwala znaleźć moc, aby go tworzyć.
Takie małe kroki, jak ten mój dziś, są niezbędne, aby zaszła zmiana.
A więc rób, mów, działaj – stając za tym, co dla Ciebie ważne.
Możesz transformować nie tylko swoje osobiste życie, ale także być częścią Wielkiego Zwrotu dla nas wszystkich.
Komentarze